sobota, 9 stycznia 2016

Jak prowadzić pociąg?

Kiedy już wybierzemy odpowiedni scenariusz i pociąg, który będziemy prowadzić, pozostaje przejść do akcji, czyli zasiąść w "kabinie maszynisty". Prowadzenie pociągu w Train Simulatorze może przypominać obsługę cyfrowo sterowanych modeli kolejek, ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Ponieważ - jak już wspominałem - TS 2016 jest grą "otwartą", nie ma tak naprawdę jednego sposobu obsługi poruszanych w niej modeli pojazdów. Owszem, istnieje pewien standard, który zaraz opiszę, ale ponieważ od strony programistycznej sposób zachowania i elementy obsługi każdej lokomotywy działającej w środowisku Train Simulatora mogą być łatwo zmieniane, jest na rynku grupa modeli zaawansowanych, których obsługa może być nawet bardzo skomplikowana (np. niektóre darmowe modele włoskie i czeskie, czy płatne dodatki firmy virtualRailroad).

W grze bez dodatków mamy dwa tryby prowadzenia pociągu: prosty i ekspercki. W trybie "prostym" pociąg obsługujemy jak model DCC na makiecie. Rusza jak błyskawica, staje w miejscu :) Dlatego lepiej od razu przestawić grę na tryb ekspercki, który nie jest dużo trudniejszy, ale za to dodaje wiele realizmu. W dolnej części ekranu widzimy wtedy zreprodukowany na ilustracji powyżej pulpit sterowniczy. Dźwignia po lewej to nastawnik/przepustnica; mówiąc kolokwialnie tym "dodajemy gazu". Pośrodku jest dźwignia nawrotnika, którą zmieniamy kierunek jazdy - w górę do przodu, w dół do tyłu. W przypadku parowozu symuluje ona dodatkowo nastawnicę regulująca napełnienie cylindrów parą i pełniącą rolę "przekładni". Trzecia dźwignia po prawej stronie to hamulec. Pozostałe elementy pulpitu umożliwiają obsługę innych urządzeń lokomotywy, typu światła, sygnał dźwiękowy, itd.

Najtrudniej jest oczywiście prowadzić parowóz, dlatego początkującym polecam raczej ustawienie automatycznego palacza i wodowania kotła, co pozwoli skupić się na jeździe. Jest to zresztą zgodne z realizmem, bowiem w parowozie po to jest dwóch ludzi, żeby jeden mógł zająć się prowadzeniem pochłaniającym wiele uwagi, a drugi obsługą paleniska i kotła. Elektrowozy i lokomotywy spalinowe może prowadzić i obsługiwać jeden człowiek, w ich przypadku jazda w symulatorze jest relatywnie łatwa.

Większość lokomotyw można także obsługiwać myszką, korzystając z symulacji elementów wnętrza kabiny maszynisty. W widoku kabiny (otwieramy go klawiszem 1) działają przynajmniej niektóre przełączniki, jednak obsługa w ten sposób zajmuje dużo czasu i jest niewygodna. Znacznie lepiej posługiwać się skrótami klawiszowymi. Niektóre zaawansowane modele w ogóle nie dadzą się uruchomić bez użycia odpowiednich skrótów klawiszowych opisanych w instrukcji. Jednak podstawowe modele reagują na typowe klawisze: "W" do przodu, "S" do tyłu, "A" więcej mocy, "D" mniej mocy, ";" odhamowanie, ' (apostrof|) - hamowanie.

Towarzyszem dzisiejszej notki był parowóz klasy "Castle" pochodzący z brytyjskiej kolei prywatnej Great Western. Ta udana konstrukcja inż. Charlesa Colletta, lokomotywa z układem osi 2-3- dla pociągów pasażerskich i ekspresowych, była produkowana od 1923 roku aż do lat 50. Model przedstawia parowóz z numerem GWR 4087 o nazwie "Kenilworth Castle" pochodzący z drugiej serii, wyprodukowany w miesiącach letnich 1925 roku. W grze klasa "Castle" obsługuje pociągi na linii Riwiera w latach 50., z której pochodzą obrazki.

piątek, 8 stycznia 2016

Zaczynamy grę...

Po krótkim omówieniu sprzętu niezbędnego do komfortowej zabawy Train Simulatorem 2016 przejdźmy do obsługi samego programu. Na początek mała uwaga: Train Simulator jest grą "otwartą", to znaczy zawartość scenariuszy, tras i taboru nie jest stała i możemy ją zmieniać dokupując dodatkowe trasy i pojazdy, ewentualnie ściągając darmowe dodatki z Internetu. To jest o tyle istotne, że od doboru dodatków zależy jakość grania - bo niektóre trasy/pojazdy są bardziej, a inne mniej uproszczone, a także mają lepsze/gorsze scenariusze.
Nie mam zamiaru pisać podręcznika, więc postaram się omówić w skrócie najważniejsze moim zdaniem zagadnienia związane z obsługą programu. W Train Simulatorze jest kilka różnych opcji, jednak ja skupię się na "Drive", czyli jeździe. Zaznaczam, że cały czas opieram się na wersji angielskiej ze Steam, wersja polska Techlandu nie jest mi znana.
Po kliknięciu na przycisk "Drive" otwiera się strona z menu wyboru scenariuszy jazdy. Od lewej mamy opcje: "Quick Drive", "Career", "Standard", "Free Roam" i "Workshop". Najczęściej używane przeze mnie typy scenariuszy to "Quick Drive" i "Free Roam". W pierwszym z nich wybieramy dowolną porę doby, linię, pojazd (oczywiście z puli zainstalowanych razem z grą, ewentualnie dokupionych), oraz stację początkową i docelową. Rozjazdy są odpowiednio ustawione, tak więc droga przebiegu pociągu jest stała, z reguły też na wszystkich sygnalizatorach aż do stacji docelowej jest "Wolna droga". W drugim typie mamy pełną dowolność kierunku jazdy, bowiem rozjazdy przestawiamy sami. Jednak dostępne pojazdy i pora doby zależą od twórcy scenariusza. Warto dodać, że scenariusze QD i FR nie występują domyślnie we wszystkich trasach. W razie braku można je stworzyć samemu, ale to temat na dalsze notki. Do niektórych tras można też ściągnąć odpowiednie uzupełnienia z Internetu.

Scenariusze "Standard" to różne gotowe historyjki dodawane razem z trasami, ewentualnie dokupowane bądź ściągane za darmo. Niektóre z nich są bardzo proste, inne - skomplikowane. Czasami trzeba manewrować lokomotywą, zmieniać kierunek jazdy, sprzęgać i odczepiać wagony. Innym razem przed nami jedzie jakiś powolny pociąg i często musimy stawać pod semaforem. Itd. Scenariusze "Career" są podobne, jednak są punktowane i łączą się ze sobą w pewien ciąg "kariery" pracownika kolei.

Dlaczego najczęściej korzystam ze scenariuszy dowolnych? Bo lubię jeździć :) W scenariuszach dowolnych łatwiej jest poznawać trasy i uczyć się obsługi pojazdów, gdyż nie ma żadnego "nacisku" ze strony gry - w sensie skomplikowanej sytuacji ruchowej, czy zliczania punktów. Dlatego zaczynając zabawę Train Simulatorem najlepiej skorzystać z opcji "Quick Drive" i popróbować swoich umiejętności prowadzenia w sposób swobodny, nie przejmując się błędami i punktami karnymi naliczanymi przez program.

Opcja "Free Roam" jest trochę trudniejsza, bowiem trzeba posługiwać się mapą danej trasy w celu ustawiania właściwej drogi przebiegu pociągu. W przypadku skomplikowanych tras z dużymi stacjami i wielką liczbą rozjazdów ustawienie odpowiedniego przebiegu nie jest wcale prostym zadaniem.

A dzisiejsza lokomotywa to przedstawiciel przełomowej serii lokomotyw spalinowych USA - General Electric Evolution Series (ES)44AC o mocy 4400 KM (amerykańskich "hp"), tu w malowaniu zarządu kolei prywatnej Norfolk Southern. Jest to nowoczesny wariant lokomotywy produkowanej od 2003 roku, wyposażony w silniki elektryczne prądu zmiennego (stąd oznaczenie "AC" - "Alternate Current"). Jak widać, tutaj w podwójnej trakcji ciągnie 70 wagonów czteroosiowych z węglem. Sceneria linii Norfolk Coal District.

czwartek, 7 stycznia 2016

Sprzęt dla Train Simulatora cz. 2

Kontynuując rozważania, przejdźmy do sprawy grafiki. TS2016 nie jest pod tym względem grą bardzo trudną dla sprzętu, ale też ma pewne wymagania. Z odpowiednim procesorem komputera (o czym było wcześniej), ustawienia grafiki "Wysokie" ("High") można uzyskać już przy karcie graficznej klasy GeForce GTX750Ti, ewentualnie Radeona HD7850, przy rozdzielczości monitora 1680x1050, a więc mniejszej od FHD. Jednak w takiej konfiguracji płynność obrazu ledwo utrzymuje się na granicy grywalności - zależnie do trasy od 28 do 45 klatek/s.

Tak naprawdę dobrą płynność w wysokich ustawieniach uzyskujemy dopiero przy karcie klasy GeForce GTX950/960. Jeśli chodzi o pamięć grafiki, wystarczą 2 GB.

Na koniec krótkich notek o sprzęcie jeszcze słowo o wydajności systemu dyskowego i ogólnie komputera. Pisząc o procesorach nie zająłem się tym tematem, ale warto wspomnieć, że nawet przy zadowalającej płynności obrazu możemy na niektórych trasach doświadczyć dostrzegalnych "zahamowań" biegu animacji, przystopowań i chwilowego drastycznego spadku fpsów. Jest to na ogół bardziej widoczne przy większej prędkości pociągu, kiedy komputer zaczyna nie nadążać doczytywać danych i budować obraz trasy. Wynika to - jak sądzę - z konieczności przetwarzania dużej ilości danych, a wąskim gardłem jest najprawdopodobniej wydajność dysku twardego. Dlatego dobrze jest zainstalować Train Simulatora na dysku SSD.

Płynność gry zależy też od ogólnej wydajności danej platformy sprzętowej. Od procesora i5-2500, który polecałem jako minimum, do jego dzisiejszego "odpowiednika", czyli i5-6600 z rodziny "Skylake" dla gnizada LGA1151  minęło trochę czasu. Ogólnie i5-6600 jest mniej więcej 30 proc. wydajniejszy od i5-2500, lecz zawdzięcza to nie tylko ulepszeniom architektury i przejściu na litografię 14 nm, ale także zaletom unowocześnionej platformy. Szybsze pamięci, lepsza przepustowość magistrali - to wszystko ma istotne znaczenie.

A przy dzisiejszej notce towarzyszyła nam lokomotywa kolei Union Pacific, tzw. GTEL (Gas Turbine Electric). Była to oryginalna konstrukcja napędzana turbiną gazową zamiast silnika Diesla. Zużycie paliwa, którym był specjalny olej, było tak olbrzymie, że lokomotywa ciągnęła za sobą dodatkowy tender z zapasem paliwa na długie trasy. "Gazowe" lokomotywy generowały hałas podobny do silnika odrzutowego samolotu. 55 takich pojazdów ciągnęło ciężkie dalekobieżne pociągi towarowe do końca lat 60. W Train Simulatorze jest ona częścią trasy Sherman Hill, na której możemy pociągnąć nia nawet stuwagonowy skład.

Sprzęt dla Train Simulatora cz. I

Ten temat jest dość istotny, bowiem oficjalne wymagania sprzętowe dla tej gry są dalekie od rzeczywistości. Jako minimalne wymagania podawane są następujące dane: procesor Core2Duo lub AMD wielordzeniowy, 2 GB pamięci operacyjnej, karta graficzna z minimum 512 MB pamięci obrazu. Jaka jest rzeczywistość?

Otóż, uruchamiałem Train Simulator na wielu różnych procesorach i w odmiennych konfiguracjach komputera. Podstawowa zasada - procesor w komputerze musi mieć relatywnie silny jeden rdzeń, niezależnie od tego ile rdzeni posiada w sumie. Jeśli moc obliczeniowa jednego rdzenia jest zbyt słaba, szybko pojawią się problemy z wydajnością. Prowadzi to do dość dziwacznej sytuacji, w której procesor Intel i3-2100 (gniazdo LGA1155, druga generacja Sandy Bridge, dwa rdzenie taktowane zegarem 3.1 GHz) radzi sobie zdecydowanie lepiej niż np. czterordzeniowy AMD Phenom x4 955BE  (gniazdo AM3, taktowany zegarem 3,2 GHz), uważany niegdyś za rewelację w świecie gier. Sześcio- i ośmiordzeniowe AMD FX (6300 z zegarem 3,5 GHz i 8150 taktowany 3,6 GHz, gniazdo AM3+) wypadają słabiej niż dwurdzeniowy Pentium G3420 (gniazdo LGA1150, zegar 3,2 GHz)!

Moc obliczeniowa procesora jest istotna ze względu na liczbę obiektów na danej trasie i stopień jej skomplikowania. Na prostych trasach z dawnych wersji Railworks, typu Hagen-Siegen czy Hedborough North, nawet słabszy procesor daje radę całkiem nieźle, jeśli jest wspomagany odpowiednią kartą graficzną. Trasy z wersji TS2016, a zwłaszcza Kolonia-Koblencja i brytyjska Riviera w latach 50., są już na tyle zaawansowane, że wymagają odpowiednio silnej maszyny. Polecane przez mnie minimum to jest i5-2500, czterordzeniowy procesor Intela do gniazda LGA1155, taktowany zegarem 3,3 GHz. Wszystko, co silniejsze, będzie oczywiście lepsze.

Tak więc wnioski z pierwszej części rozważań na temat sprzętu sa takie: omijamy procesory AMD, bez względu na liczbę ich rdzeni. Nawet i dziewięć rdzeni nie uratuje AMD przed klęską w TS2016. Nie miałem okazji przetestować tzw. APU, czyli procesorów AMD z wbudowanym podsystemem graficznym. Być może byłyby lepsze. Ale procesory AMD do gniazd AM2, AM3 i AM3+, bez względu na liczbę rdzeni, nie zdadzą egzaminu (ewentualnie po znacznym przetaktowaniu, czyli podniesieniu częstotliwości zegara, ale to już zajęcie dla bardziej zaawansowanych użytkowników, wymagające drogiej płyty głównej z odpowiednim chipsetem i BIOS-em, a także równie drogiego wzmocnionego chłodzenia).

Jeśli chodzi o ilość pamięci operacyjnej to rzeczywistym minimum jest 4 GB, a dla niektórych tras nawet 8 GB to graniczna wielkość. Dlatego lepiej jest mieć 8 GB - niezależnie od Train Simulatora pozwala to na w miarę komfortową pracę z pecetem. W następnym odcinku zajmę się szerzej problemem karty graficznej.
A do zdjęć pozowała dzisiaj lokomotywa elektryczna DB serii 155. W grze jest ona częścią trasy Kolonia-Koblencja, na której też ją "fotografowałem". Seria tych ciężkich sześcioosiowych lokomotyw towarowych została wyprodukowana w NRD w latach 80. Okazały się na tyle udane, że po zjednoczeniu Niemiec zostały przejęte przez DB i jeżdżą do dziś, choć obecnie stopniowo są już wycofywane z ruchu i zastępowane nowocześniejszymi konstrukcjami.

środa, 6 stycznia 2016

Na początek

Train Simulator, czyli Railworks, to gra symulacyjna o tematyce kolejowej. W Polsce relatywnie mało popularna, gdyż brak do niej modeli naszego taboru i polskich tras. Krytykowana za "zabawkowość", czyli uproszczony sposób obsługi pojazdów. Ale ma też swoje zalety - świetną, jak na symulator tego typu, grafikę, a także sporą bazę modeli i tras darmowych.

W podstawowej wersji (Steam) Train Simulator 2016 dostajemy cztery trasy - jedną niemiecką (Koblencja - Kolonia), jedną brytyjską (Riviera brytyjska w latach 50.) i dwie amerykańskie - Sherman Hill i Norfolk Coal District. Do tego jest dość bogata baza taboru - lokomotyw i wagonów pasujących do tras.

Ta baza może zostać rozbudowana przy wykorzystaniu zarówno płatnych dodatków (tras i taboru), jak i dodatków bezpłatnych. Warto jednak zauważyć, że część tras darmowych wymaga posiadania jednej albo nawet kilku tras płatnych.

To tyle na sam początek. W następnych odcinku nieco więcej o wymaganiach sprzętowych TS2016. Obrazki z trasy Riviera in the Fifties, stacja Kingswear i jej okolice z popołudniowem pociągiem do Paignton.